Invisible happiness

Rozdział 1 

Piątek 27 listopada 

Z pamiętnika Kate :
Dlaczego? Co jest ze mną nie tak? Czemu odszedł? Jeszcze niedawno mówił,że mnie kocha, a teraz po prostu mnie zostawił. Nigdy jeszcze nie byłam tak wściekła, tak samotna. Co teraz? Nie wiem, co mam robić? [...]
Z ciemnego stołu zgarniam swojego szarego, nadszarpniętego przez czas iPoda. Ubieram buty do biegania i błyskawicznie znikam za drzwiami. Biegnę. Nie mam konkretnego celu. Potrzebuję chwili samotności, która w takich momentach jest dla mnie zbawienna. Cała mokra mokra od potu i łez spływających po grubej, granatowej bluzie, którą w pośpiechu wrzuciłam na siebie wychodząc. Pełna żalu i nienawiści biegłam przed siebie przez stary, opuszczony park. Kochałam to miejsce od zawsze. Jak na późną jesień w tym spokojnym zakątku Detroit jest dosyć ciepło. Pogoda nastraja mnie jednak do przemyślenia wszystkiego, co przeszłam. Ból, który w sobie tyrzymam wreszcie może znaleść ujście. Mój bieg zmienia się teraz w bezwładną i zatracającą myśli ucieczkę. Wszystkie złe  emocje znikają. Słyszę dźwięk telefonu. W miarę, jak nabiera siły robię się wściekła. Wyłączam go. Docieram do celu. Jest mimo opuszczony budynek domu dziecka. 
Siadam na ziemi. 
Oczami Mike'a

Dlaczego nie odbiera tego cholernego telefonu? Co się z nią dzieje? 
Wiem, wiem. Zachowałem się jak dupek nie powinienem zrywać z nią w taki sposób, ale gdyby stało jej się coś złego, nie wybaczyłbym tego sobie. Muszę ją znaleźć. Muszę znaleść Kate teraz, już, natychmiast! Krzyczę, jestem zdenerwowany. 
Wsiadam do swojego czarnego BMW. Słyszę swojego iPhone'a. Proszę, żeby Kate. Proszę, żeby Kate. Patrzę i widzę już, że się myliłem. 
-siema Mike, co tam - słyszę głos przyjaciela 
-co? Co chcesz? Nie mogę gadać. Później ci wszystko powiem. - odpowiadam od niechcenia 
-dobra, spokojnie, na pewno jest w parku - mówi zdecydowanym tonem
Rozłączamy się. No tak,park, jak moglem o tym nie pomyśleć. Zawsze, kiedy się kłóciliśmy właśnie tam szła. Boże, żeby nic sobie nie zrobiła. Po 5 minutach jestem na miejscu. Wysiadam z auta i jeszcze w tej chwili docieram w miejsce pobytu mojej byłej już dziewczyny, jednak to co widzę na miejscu zupełnie odbiera mi mowę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz